wtorek, 22 maja 2012

Świat dziecka przed urodzeniem


NIEZAPISANA TABLICA

Ludzie nauki od dawna zastanawiają się, jak dziewięć miesięcy przed narodzinami wpływa na resztę naszego życia? Wiadomo, że większość rzeczy, których kobieta doświadcza podczas ciąży – jedzenie i picie, które spożywa, emocje, które odczuwa, toksyny, na które jest wystawiona – wszystkie te doświadczenia dzieli w jakiś sposób z nienarodzonym dzieckiem.

Przez wiele lat nowo narodzone dzieci spostrzegano jako czystą, niezapisaną tablicę. Jeżeli u noworodków wykrywano jakieś umiejetności, to uznawano je za „wrodzone”. Obecnie przypuszcza się, że część tych rzeczy dziecko uczy się przed narodzinami, czyli w fazie prenatalnej. Dziś można badać fazę prenatalną dzięki rozwojowi nowoczesnych technik nieinwazyjnych podglądania  nienarodzonych dzieci, np. USG 4D. Takie badania pokazują różnorodność reakcji dzieci nienarodzonych – potrafią one np. świadomie się uśmiechać, bawić się, uczyć poprzez dotyk, powonienie, smak i słuch.


NAUKA JĘZYKA

Nienarodzone dzieci zaczynają słyszeć już w 14. tygodniu ciąży, po 24. tygodniu reagują ruchem, gdy słyszą gwałtowne dźwięki, np. trzaskanie drzwiami. I tak np. dzieci, słuchając w łonie matki charakterystycznej intonacji jej głosu, uczą się ojczystego języka. Oczywiście nie są w stanie rozróżnić poszczególnych słów, ale rozróżniają dźwięki mowy, uczą się fonetyki unikatowej dla danego języka. Natomiast dzieci dwujęzyczne przyswajają w ciąży brzmienie obu języków, które słyszą. W przeprowadzonych ostatnio badaniach w University of British Columbia w Vancouver porównano dwie grupy noworodków: urodzonych przez anglojęzyczne mamy i przez kobiety dwujęzyczne, które w ciąży posługiwały się i angielskim, i używanym na Filipinach językiem tagalog.

Noworodkom puszczono 10-minutową taśmę, na której mówiono na przemian po angielsku i filipińsku. Zmiany aktywności mózgu badano za pomocą spektroskopii bliskiej podczerwieni – dzieci z rodzin jednojęzycznych reagowały, słysząc angielski, zaś dzieci matek dwujęzycznych wykazywały zwiększoną aktywność mózgu w przypadku obu języków.


EFEKT MOZARTA

Nienarodzone dzieci zaczynają reagować na dźwięki w 16. tygodniu ciąży, choć ucho nie jest jeszcze w pełni rozwinięte. Nienarodzone dzieci zapamiętują często nucone lub puszczane w ciąży melodie, dlatego po urodzeniu uspokajają się, słysząc je. Stąd wziął się mit, zwany efektem Mozarta, że muzyka klasyczna uspokaja i rozwija zdolności intelektualne dziecka. Nie ma badań, które by potwierdzały, że właśnie muzyka klasyczna rozwija. Okazuje się, iż puszczany dzieciom przed urodzeniem dowolny rodzaj muzyki może być później przez nie rozpoznawany i może kształtować ich preferencje muzyczne.

Wpływ muzyki na dzieci nie budzi wątpliwości. Muzyka spokojna, chociaż niekoniecznie klasyczna, działa na maluchy przeciwlękowo i kojąca, natomiast szybka, rytmiczna muzyka działa pobudzająco, aktywizująco.


WYUCZONA DEPRESJA

Również stany emocjonalne matki wywierają długotrwały wpływ na nienarodzone dziecko. Trwająca długi czas depresja kobiety w ciąży może sprawić, że również i dziecko będzie na nią narażone. Pokazały to wykonane w 2003 roku badania zespołu Debry Bendell z UCLA School of Medicine w Los Angeles. Zespól przebadał dwie grupy kobiet: wykazujących objawy depresji (zły nastrój, zmęczenie, apatia) w drugim trymestrze ciąży i niewykazujących takich symptomów. Matki z grupy „depresyjnej” miały wyższy poziom hormonu stresu – kortyzolu – oraz niższe poziomy dopaminy i serotoniny – hormonu szczęścia. Ich zbadane po urodzeniu dzieci dziedziczyły skłonność matek do depresji – rodziły się z podobnie podwyższonym poziomem kortyzolu i niskimi poziomami dopaminy i serotoniny. Dzieci te były też mniej aktywne ruchowo i gorzej orientowały się w przestrzeni niż ich rówieśnicy.
Wniosek nasuwa się sam – drogie przyszłe mamy, w czasie ciąży unikajcie sytuacji stresowych, starajcie się prowadzić zdrowy tryb życia i korzystajcie z nadarzającego się odpoczynku.






czwartek, 26 kwietnia 2012

Egoizm przezwyciężony


Przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, jak się potocznie sądzi, lecz egoizm. Egoista to taki człowiek, który w konflikcie interesów raczej wybierze swój interes i swoje dobro, aniżeli uwzględni interes czy dobro cudze. Pilnuje bacznie swych interesów. Potrafi zachować się nawet serdecznie i życzliwie, mając jednak na uwadze tylko własny interes.

Przeciwieństwem egoizmu, czyli uznania swego interesu i swoich spraw za ważniejsze niż interesy i sprawy innych ludzi, jest traktowanie innych ludzi i ich spraw na równi z własnymi. Jest przekonanie, że dla własnej korzyści czyichś praw nie wolno podeptać, że nie wolno kogoś zepchnąć z drogi, ażeby samemu iść wygodniej. Jest to wreszcie umiejętność zobaczenia w każdym człowieku partnera o równych prawach.

Zabieganie o swoje sprawy – jeżeli nie odbywa się to kosztem innych ludzi – nie jest egoizmem, choć czasem mylnie też tak jest oceniane.

Egoizm jest zahamowaną zdolnością do identyfikacji z drugim człowiekiem, do uznania w nim równorzędnego partnera. Człowiek może identyfikować się ze spotkanymi ludźmi, współodczuwać z nimi, przeżywać niektóre wydarzenia z ich życia z nimi razem. Z im większym kręgiem ludzi ma człowiek potencjalną zdolność do identyfikacji, tym łatwiej mu wyjść z ciasnego kręgu myślenia tylko o własnych interesach, z kręgu własnego egoizmu.

Postawa egoistyczna niekoniecznie polega na przecenianiu tylko interesów własnej osoby. Można w sposób egoistyczny kochać własną rodzinę czy grupę, do której się należy, uważając jej interesy zawsze za ważniejsze, zawsze godne tego, by lekceważyć interesy cudze.



Autentyczne wyjście z egoizmu jest zdolnością do uznania wszystkich ludzi za równorzędnych partnerów, uznaniem, że niczyich podstawowych praw nie wolno podeptać. Poszanowanie osoby ludzkiej przejawia się w poszanowaniu zasady: Poszczególni ludzie powinni uważać swojego bliźniego bez żadnego wyjątku za „drugiego samego siebie”.

Stopnie egoizmu mogą być różne. Skala tu jest ogromna. Postawa egoistyczna może ujawniać się w jednych sytuacjach, a w innych nie dochodzić do głosu. Może ktoś być egoistą na terenie rodziny, a znakomitym kolegą w miejscu pracy. Nieraz opinie o danej osobie są krańcowo różne w różnych środowiskach.

Egoizm w pewnym sensie popłaca. Człowiek łatwiej osiąga swoje cele, gdy nie liczy się z innymi ludźmi. Niemniej świat, w którym każdy dbałby tylko o własny interes, przyjaźnił się tylko interesownie, byłby najsmutniejszy ze światów.

Szczęście jest czymś daleko bardziej skomplikowanym, niż prostym zaspokajaniem dążeń i pragnień. Człowiek nie jest istotą niezależną  i samowystarczalną. Nie może rozwijać się prawidłowo bez oparcia o innych ludzi. „Człowiek jest istotą, która nieskończenie siebie przerasta” (Pascal). Właśnie w tym przekraczeniu swoich granic, w których chciałby go zamknąć krótkowzroczny egoizm, w wyjściu naprzeciw drugiego człowieka, odnajduje samego siebie. Egoista natomiast to człowiek o zubożałej zdolności przeżywania szczęścia.

Zwykło się nie wierzyć w ludzką bezinteresowność, uważać, że podobnie jak egoizm bywa kamuflowany życzliwością, tak i postępki bezinteresowne mają interesowną, ukrytą motywację. Dla kogoś, kto nie potrafi być bezinteresowny, jest ona czymś niezrozumiałym i nie do przyjęcia.



Roztropne wychowanie dziecka chroni lub uwalnia od egoizmu i pychy i dążeń do upodobania w sobie; zapewnia wolność i prowadzi do pokoju serca.

Prawdziwa życzliwość, bezinteresowność są wolne od prymitywnych uwarunkowań. Kryje się w nich twórcza siła, jak siła życia ukryta w ziarnie. Towarzyszy im radość, poczucie wolności. W zetknięciu z drugim człowiekiem przywracają mu wartość, pomagają odnaleźć samego siebie.

Esencją bytu ludzkiego jest być z innymi, rozwijać się wraz z nimi, być świadomym zależności, którą dzielimy ze wszystkimi ludźmi, kochać ich, troszczyć się o nich i być wrażliwym na ich sprawy.

W tekście posłużyłem się przemyśleniami Jadwigi Cierniak z książki: Człowiek sprzymierzeńcem czy wrogiem.

środa, 4 kwietnia 2012

Jak pocieszać osobę cierpiącą na depresję?

Chcę poniżej spróbować udzielić odpowiedzi na trudne pytanie, w jaki sposób pocieszyć osobę, będącą w stanie depresji.

TALENT  POCIESZANIA

Zdolność pocieszania bywa uważana za swoisty talent – niektórzy ludzie go posiadają, inni są go pozbawieni. Tajemnicą daru pocieszania jest autentyczna troska o drugiego człowieka, dostrzeganie jego potrzeb. Gdy jesteśmy przyzwyczajeni zwracać uwagę na potrzeby innych, zastanawiać się, co mogą czuć i myśleć, łatwiej spostrzegamy, co komuś sprawia ból, a co przynosi ukojenie w cierpieniu. Dostrzegając innych zdajemy sobie sprawę, że cierpienie cierpieniu nie jest równe i słowa pociechy też są różne.

Pocieszanie nie polega na tym, by przekonać, że nie ma powodu do zmartwień, na łagodzeniu bólu optymistyczną iluzją. Słowa wprowadzające jasność tam, gdzie panuje mrok smutku i depresji, otuchę tam, gdzie jest niewiara w przyszłość, muszą mieć realne pokrycie, by ich uzdrawiająca siła nie wyczerpała się zbyt szybko.


DWA  ODMIENNE  PRZYPADKI

Inne słowa pociechy musimy kierować do tego, kto nieszczęście swe wyolbrzymia, a inne do tego, kto swoje nieszczęście bagatelizuje. Słabością pierwszego jest nadmierne skupienie uwagi na sobie, słabością drugiego – niedocenianie ważności swoich spraw i swojej osoby, nieumiejętność obrony. Czasem ktoś, kto zbyt długo przebywał w niekorzystnej sytuacji, może utracić zdolność obrony.

W pierwszym wypadku jest potrzebna bardziej obiektywna ocena sytuacji, w wyniku czego zmniejszy się ciężar cierpienia. W drugim przypadku trzeba stanąć w obronie tego, kto już bronić się nie potrafi. Później dopiero, kiedy znajdzie się w korzystniejszej sytuacji, można mu dopomóc, żeby w przyszłości bronił się lepiej.

SŁOWO  "SYMPATIA"

Słowo greckie „sympatia” wywodzi się z greckiego syn – razem oraz pathein – cierpieć, odczuwać.Współodczuwanie i współcierpienie jest punktem wyjścia każdej niesionej pomocy – ale tylko punktem wyjścia. Rannemu pomagamy opatrując jego ranę, a nie cierpiąc razem z nim.

Pamiętajmy, że pocieszając, staramy się przede wszystkim pomóc w zapanowaniu nad cierpieniem.


NIE  POCIESZAĆ  „Z  GÓRY”

Człowiek sukcesu, zdrowy, doznający powodzenia ma mocniejszą pozycję od człowieka chorego, którego dotknęło nieszczęście. Człowiek współczujący drugiemu, choćby jego nieszczęście mocno odczuwał, zawsze jest w lepszej sytuacji od chorego. Ktoś może się bardzo przejmować chorobą bliskiej mu osoby, jednak nie jest przez chorobę unieruchomiony. Może lepiej niż człowiek cierpiący zapanować nad sytuacją.

O kimś, kto choruje, mówimy czasem, że znalazł się „na dnie”. Jeżeli osoba pociesza niejako „z góry” czując się jakby powyżej tego, kto doświadcza cierpienia, jedynie ból nasila. Skutecznie pociesza ten, kto nie tylko nie da tego odczuć, ale głównie nie będzie sam uważać, że znajduje się w lepszej, wyższej pozycji niż osoba cierpiąca.




NAJWAŻNIEJSZE – SERDECZNOŚĆ  I  ŻYCZLIWOŚĆ

Nie ma takiego cierpienia, wobec którego człowiek byłby zupełnie bezradny. Jeżeli nie jesteśmy w stanie samego nieszczęścia zmniejszyć lub mu zapobiec, zawsze możemy osłabić jego negatywne działanie. Wystarczy okazać serdeczność i życzliwość. Każdy najdrobniejszy odruch prawdziwej życzliwości przynosi ulgę. Każde słowo pociechy pomaga, w myśl zasady: A word can make or break a man – Słowo może stworzyć człowieka albo go złamać.

Ciężkie do zniesienia jest bowiem nie tyle cierpienie, ile brak poczucia jego sensu.

Cierpienie może obdarzyć człowieka chorego przenikliwością widzenia, jaką nie rozporządzamy na co dzień. Daje możliwość zobaczenia wielu spraw w pełniejszym świetle.

Najskuteczniej pociesza człowiek, który dostrzega wartość życia niezależnie od cierpień, jakie ze sobą ono niesie.


POCIESZANIE  OSOBY  W  STANIE  DEPRESJI

W stanach depresji świadomość chorego niemal obsesyjnie skupia się na cierpieniu i nie może się z nim uporać. Słowa użalania się nad cierpiącym nie przynoszą mu ulgi. Pociechy nie przynosi również rozmowa skupiona wokół dręczącego tematu. Człowiek w depresji snuje ponure rozważania na temat świata i ludzi lub własnego życia i podejmowanie z nim dyskusji jest bezowocne. Próba przekonywania, że życie nie jest takie złe ani sytuacja nie jest aż tak beznadziejna, jedynie utwierdza go w pesymiźmie. Odpowiadając na argumenty rozmówcy, chory jeszcze bardziej umacnia się w swojej argumentacji.

Rodzi się zatem pytanie, czy osobę w depresji można w jakikolwiek skuteczny sposób pocieszyć? Jak wiadomo, w depresji świadomość chorego skupia się na dręczących ją problemach. Otóż przede wszystkim należy odwrócić uwagę, skierować ją na inne sprawy. Należy odwołać się do najbardziej żywotnych zainteresowań.

Przy udzieleniu milczącego zrozumienia – w żadnym bowiem wypadku nie można zbagatelizować stanu depresji – trzeba zarazem uaktywnić te warstwy psychiki, które pod naporem cierpienia zdają się w człowieku zamierać.

ZAWSZE  –  DOBRE  SŁOWO

Słowo nie tylko informuje, ale i oddziałuje. Słowa dodające otuchy, odwołujące się do dodatnich cech działają mobilizująco. Mogą wyzwolić dodatnie możliwości.

Dobre, optymistyczne słowo budzi zespół skojarzeń z tym wszystkim, co pozytywne, zwiększa odporność, dodaje nadziei, a zatem i siły przetrwania w chorobie.

Podobnie złe słowo, choćby powiedziane bez zastanowienia, w gniewie, boli, mimo że słuchający zdaje sobie sprawę, że osoba mówiąca je naprawdę tak nie myśli.

Słowa mobilizujące dodatnio mogą odwoływać się nie tyle do aktualnych wartości, ile do potencjalnych, do możliwości ukrytych w danym człowieku.
„Wiem, że potrafisz to zrobić” – przekazują wiarę komuś, kto być może jest zbyt mało pewny siebie i brak wiary utrudnia jego działanie.

Za słowami stoi mówiący je człowiek, siła jego przekonania, to co przeżył i to, co przemyślał.



A word can make or break a man.

Nigdy nie należy rezygnować z dobrego słowa, niosącego choremu pociechę.

środa, 7 marca 2012

Dramatyczna sytuacja kobiet w Indiach

W Dniu Kobiet chcę ukazać  dramatyczną sytuację kobiet hinduskich. Trzeba napisać, iż kultura i tradycje hinduskie są niesprzyjające dla kobiet. Poniżej zamieszczam tekst Marii Teresy Rinaldi z „Echa z Afryki”, która pisząc o kobiecie w Indiach ukazuje okrutną rzeczywistość, polegającą na kreowaniu absurdalnej mentalności, która nie sprzyja kobiecie.


KOBIETY  NIE  OTRZYMUJĄ  SPADKU

Od niepamiętnych czasów tradycja hinduska wymaga, aby córki otrzymywały posag. W ten sposób idzie o wynagrodzenie faktu, że po śmierci ojca nie ma prawa do dziedziczenia. Podczas gdy kobiety należące do kasty średniej i wyższej mogą otrzymać posag bez większych problemów, te z niższych kast zmuszają swoje rodziny do podjęcia ogromnych wysiłków finansowych, ryzykując często niewypłacalne zadłużenia. Ojciec, który przestanie spłacać „dług” za córkę, naraża ją na okrucieństwo i nierzadko na śmierć ze strony teściów. Szacuje się, że każdego dnia duża liczba kobiet ginie w tzw. wypadkach domowych i stróże prawa nie mogą interweniować na korzyść tych biednych ofiar.

Z tego powodu tysiące płodów płci żeńskiej zabija się w łonie matek oraz tysiące dziewczynek poniżej 15 roku życia są pozostawiane przez matki na ulicy (matki zmusza do tego istniejąca sytuacja społeczna w Indiach), która nie gwarantuje im ani życia, ani godności.


OCHRONA  ŻYCIA  DZIEWCZYNEK

Wrażliwy na ten problem Kościół katolicki próbował włączyć społeczność w realizację projektu mającego na celu ochronę życia nienarodzonych dziewczynek. W Kerala powstały stowarzyszenia przyjmujące matki, które zdecydowały się nie zabijać własnych córek i nie opuszczać ich po narodzeniu.
 Niestety owoce tej akcji są znikome i niewiele kobiet przyjęło to przesłanie. Konsekwencje takiego stanu rzeczy są ewidentne: liczba kobiet w Indiach jest niższa od liczby mężczyzn, co stanowi duży problem.


NAJCIĘŻSZA  PRACA

To hinduskie kobiety podejmują najcięższą pracę fizyczną, na polach uprawnych, bez odpoczynku, na prażącym słońcu, w deszczu. Wszystkie prace w 90 % wykonują ręcznie, a nie przy pomocy maszyn. Wynagrodzenie, jakie kobiety otrzymują, jest trzykrotnie niższe za tę samą pracę od wynagrodzenia mężczyzny.

Pomimo wielu sławnych żeńskich nazwisk w hinduskim życiu publicznym i ekonomicznym, wyłaniających się w wielu sektorach: od przemysłu do kina, od polityki do literatury, Indie poza kurtyną tej pozornej otwartości i emancypacji są krajem negatywnie ustosunkowanym do kobiet. W każdym razie małżeństwo jest ich przeznaczeniem. Poprzez małżeństwo stają się „własnością męża” i bardzo często, mimo że ciężko pracują w domu, zajmują się dziećmi i są uczynne, stają się przedmiotem złego traktowania, okrucieństwa oraz przemocy fizycznej i psychicznej.

Katem jest zawsze mężczyzna i uważa, że ma do tego prawo; może to być mąż, teść, brat albo syn. Pomimo że istnieje stare prawo, które karze takie postawy, to w rzeczywistości jest bardzo rzadko aplikowane. Dlaczego? Kobiety bardzo rzadko denuncjują domową przemoc, gdyż boją się w konsekwencji kolejnych aktów przemocy i gwałtów ze strony stróżów porządku, których obowiązkiem jest obrona poszkodowanych.

Mimo że rozwód w Indiach jest legalny, zawsze pozostaje rozwiązaniem bardzo trudnym i ryzykownym: rodzina może się wyrzec swej córki, matka traci możliwość wychowywania swoich dzieci i jest wyrzucona ze społeczności, w której dotychczas żyła.


NADZIEJA  NA  ZMIANY

Jest jednak nadzieja, że sytuacja zmieni się na lepsze, dzięki zaangażowaniu organizacji feministycznych i humanitarnych. Dla przykładu Stowarzyszenie Karnika jest jednym z wielu, które walczą o zniesienie posagu dla kobiet w Indiach. Od 10 lat wolontariuszki zajmują się wiejskimi dziewczętami często nieumiejącymi czytać ani pisać, uświadamiając im godność osoby ludzkiej, niezależnie od tego, czy jest mężczyzną czy kobietą oraz podstawowe aspekty funkcjonowania ciała kobiety.

Droga do emancypacji kobiet jest długa i trudna, często kontrastująca z mentalnością i wielowiekowymi tradycjami, ale gdy sytuacja ukrywana przez wieki ujrzała w chwili obecnej światło dzienne, zarówno hinduskie kobiety, jak i kobiety na całym świecie, świadome swoich praw, mają nadzieję zdobyć pełną wolność osobistą z możliwością dokonywania wyborów i należnym szacunkiem dla wszystkich.



niedziela, 12 lutego 2012

NIEMAL WSZYSTKO NA TEMAT SNU

ZDROWY SEN

Nasze życie przebiega naturalnym rytmem złożonym z napięcia i odprężenia, czuwania i snu. Im pełniejsze jest odprężenie podczas snu, tym więcej zdobywamy sił do pracy.

Przy pracy umysłowej zużyte zostają, szczególnie w komórkach nerwowych, cenne substancje. Sen ogranicza świadomą aktywność – spostrzeganie, myślenie i wolę – i daje mózgowi czas, aby się zregenerował i nagromadził siły na nadchodzący dzień. Zmęczenie jest sygnałem, który nam mówi: w komórkach nagromadzil się kwas moczowy i kwas mlekowy. Daj organizmowi czas wydalić te trucizny powodujące zmęczenie. Kto przekracza granicę zmęczenia, „przemęcza się nadmiernie”, ten szkodzi swojemu zdrowiu.


Sen przedstawia szczególnie ważną „przerwę twórczą”. Nazywa się ją tak dlatego, ponieważ człowiek otrzymuje podczas niej nowe zasoby sił – jeżeli komórki ulegną zatruciu – i znowu może podjąć twórczą pracę. Bezsenność niszczy zdolność do pracy, natomiast poprzez zdrowy sen czlowiek „rodzi się na nowo” dla swojej działalności w czasie dnia. Potwierdzają to różne przysłowia, np. angielskie: ”Early to bed and early to rise, makes a man healthy, wealthy and wise”. – „Temu, kto wcześnie idzie spać i wcześnie wstaje, sen zdrowie, radość, bogactwo i mądrość daje.”


Każdy z nas potrzebuje pewnej ilości godzin snu. Z tego wynika, że dzisiejszy niedobór snu muszę uzupełnić w określonym czasie, jeżeli nie chcę doprowadzić mego organizmu do stanu wycieńczenia.Ogólnie rzecz biorąc – potrzeba snu zmniejsza się z wiekiem. Sen pojawia się już w końcu życia płodowego. Niemowlę przesypia większość doby, w wieku przedszkolnym sen trwa 12 godzin. Młody człowiek powinien spać 7 – 9 godzin, a w wieku 50 lat 5 – 7 godzin. Wczesne budzenie nad ranem  u osób w podeszłym wieku należy do zjawiska fizjologicznego i nie należy  je traktować jako przejaw zaburzeń snu.

Istnieją ludzie, którzy potrafią wypocząć w czasie krótkiego, ale głębokiego snu. Są to jednak wyjątki – np. Papież Jan Paweł II. Ogólnie obowiązuje reguła: kto śpi tylko pięć godzin zamiast siedmiu, ten następnego dnia zużyje więcej energii, aby wypełnić swoje pensum pracy. Proszę nigdy nie mówić: nie mam czasu na spanie. Jeżeli dzisiaj nie potrafimy wygospodarować koniecznego czasu dla odpoczynku, to własny organizm zmusi nas do nadrobienia zaległości we śnie, i to może nie w porę, ale właśnie w takim czasie, który będzie dla nas bardzo nieodpowiedni.

Nie jest prawdą, jakoby ludzie obywający się małą ilością snu mieli być szczególnie energicznymi. Edison, o którym się mówi, że mało spał, ucinał sobie podczas dnia drzemkę i w ten sposób jego organizm otrzymywał jednak odpowiednią dawkę snu.

Wzmożona aktywność w ciągu dnia zwiększa potrzebę snu i odwrotnie – warunki izolacji i bezczynności czynią sen krótszym i płytszym. Jednak bezsenność u ludzi zdrowych w dosłownym tego znaczeniu nie istnieje. Utrudnione zasypianie, częste przebudzenia i spłycenie snu są spowodowane zmartwieniami, kłótniami i troskami dnia powszedniego – innymi słowy negatywnymi przeżyciami emocjonalnymi, napięciami psychicznymi czy wręcz przeciążeniami,  z którymi kładziemy się do łóżka. Dobrze śpi ten, kto potrafi wyłączyć smutne wspomnienia o minionym dniu i troskę o nadchodzący dzień.

Na skutek braku snu niejeden dobry student przepadł przy egzaminie, kierowcy samochodowi mieli wypadki, mówcy gubili wątek myśli. W ogóle wiele „kraks” umysłowych da się wyjaśnić brakiem snu.

Śpijmy przy otwartym oknie. Także w zimie należy dbać o dopływ świeżego powietrza. Jeżeli jest za zimno, trzeba otworzyć okno w sąsiednim pomieszczeniu, by do pokoju dochodziło powietrze nieco ocieplone, ale świeże. Jeżeli panują silne mrozy, to przynajmniej przewietrzmy pokój przed zaśnięciem. Na spoczynek należy się udawać możliwie regularnie. Starajmy się ustalić własny rytm spania i budzenia się i utrzymujmy go stale. Unikajmy zbyt miękkiego łóżka, pierzyn, wysokich poduszek lub ciężkich nakryć. Jeżeli musimy pracowac na zmianę, postarajmy się wypracować swój własny, odpowiedni dla nas rytm aktywności i wypoczynku.


ZABURZENIA SNU

Okresowe zaburzenia snu mogą występować nawet u osób zdrowych w sytuacjach stresowych. Zaburzenia snu mogą pojawiać się jako: bezsenność – przeważnie częściowa, nadmierna senność lub tak zwana inwersja snu – odwrócenie cyklu snu i czuwania; bezsenność w nocy, sen w ciągu dnia.


Bezsenność może występować jako:

Zaburzenie usypiania i może pojawiać się u osób zdrowych w stanach dużego napięcia emocjonalnego, po nadużyciu kawy czy herbaty. W nerwicach i depresjach, zwłaszcza w nerwicy lękowej, nierzadko idzie w parze z obawą przed zaśnięciem.

Zaburzenie snu nocnego w postaci budzenia się w nocy i ponownego zasypiania lub sen płytki.. Wtedy możemy odnosić wrażenie, że całą noc nie przespaliśmy.

Wczesne budzenie się – wyraża się w niemożności ponownego zaśnięcia po przedwczesnym obudzeniu się (zwykle nad ranem). Może występować w depresjach idących w parze ze znacznymi zaburzeniami nastroju  po obudzeniu się (jak przestrzegają psychiatrzy, takie wczesne budzenie nad ranem stanowić wtedy może okres maksymalnego zagrożenia ryzykiem samobójstwa).
Wczesne budzenie się nad ranem  u osób w podeszłym wieku należy do zjawiska fizjologicznego i należy  je traktować jako coś normalnego.

Bezsenność całkowita (prawdziwa) – rzadko występuje. Może pojawiać się w  ostrych zatruciach a także w przebiegu alkoholizmu i narkomanii. Z powodu zupełnego braku snu mogą wtedy wystąpić stany majaczeniowe.

Natomiast jeżeli chodzi o nadmierną senność, to występuje ona w okresach rekonwalescencji,  w stanach przemęczenia, w niektórych depresjach i nerwicach, w związku z przyjmowaniem niektórych leków (nie poruszam tutaj tematu tak zwanej senności napadowej, której przyczyny mogą być całkiem inne).

Wreszcie wspomniana powyżej inwersja snu, czyli odwrócenie cyklu snu i czuwania – bezsenność w nocy, sen w ciągu dnia, występuje w niektórych uzależnieniach.

Jeżeli zaburzenia snu, o których tu mowa, występują przez dłuższy okres czasu, należy zasięgnąć porady lekarza.


poniedziałek, 16 stycznia 2012

Praca nad charakterem drogą do sukcesu

    1. Co to jest charakter?

Charakter – cecha, właściwość, znak odróżniający jedną rzecz spośród innych. Charakter rozumiem jako zespół cech osobowości, które są wyrazem moich przekonań moralnych. Stąd takie określenia jak: charakter szlachetny, egoistyczny, niezłomny, słaby lub nawet mówimy – człowiek bez charakteru. Innymi słowy – przez charakter rozumiemy całokształt naszych psychicznych cech, które wyciskają piętno na naszym działaniu i zachowaniu się.

Siłę charakteru oceniamy nie na podstawie spontanicznych pomysłów, ale raczej na podstawie świadomych działań, na podstawie tego, czy wszystkie energie zostają użyte, skupione i skierowane ku urzeczywistnieniu wybranego celu. Miarą siły charakteru jest wysiłek, prowadzący do danego osiągnięcia.
    2. Charakter jako zadanie

Każdy człowiek powinien rozwijać swoje siły duchowe. Charakter nie jest czymś danym, gotowym, lecz jest dla mnie zadaniem. Pracę nad kształtowaniem charakteru trzeba zacząć najlepiej w okresie dorastania. Gdy człowiek jest już dojrzały, tylko z wielkim trudem może rozpocząć trud pracy nad kształtowaniem charakteru. Z powodzeniem można tu zastosować przysłowie:”Czego się Jaś nie nauczy, tego Jan nie będzie umieć.”

Kto w młodości odkryje powaby pracy nad charakterem i ogromne korzyści z tego płynące, ten będzie się starał doskonalić swój charakter przez całe swoje życie, nawet i w podeszłym wieku.

Jak zacząć? 
Na początku, stopniowo i powoli musimy poznawać siebie samych krytycznie i rzetelnie, aby móc zwalczać swoje błędy, przezwyciężać słabości i rozwijać uzdolnienia. Nie wolno nam więc zadowolić się powiedzeniem: ”Taki już jestem i kwita.” Raczej powinniśmy stale żądać od siebie: ”Takim powinienem być.” Nawet najdrobniejszy wysiłek w pracy nad charakterem przyniesie z czasem wielkie korzyści.



  1. Pozytywne cechy

Powinniśmy dążyć do tego, by być dzielnymi. Człowiek dzielny posiada wiele pozytywnych cech. Wymienię tylko niektóre: aktywność i samodyscyplina, wytrwałość i wytrzymałość, stałość i zdecydowanie, zrównoważenie i wola działania, wierność zasadom, zdolność koncentracji. Cechami szczególnie sprzyjającymi w każdej pracy są: gotowość do przezwyciężania przeszkód, punktualność i staranność, koleżeńskość i duch współpracy. Jako ogólnie pozytywne cechy wymienię jeszcze: dążenie do celu, patriotyzm, troska o człowieka, odwaga, inicjatywa, skromność, zaufanie do Boga i do samego siebie, optymizm.

Szybkie tempo życia i nieustannie zmieniająca się rzeczywistość wymaga od nas szeregu cech charakteru, które muszą być wykształcone, i to w stopniu nieprzeciętnym. Byłoby idealne, gdyby nasza konstytucja psychiczna była jak najbardziej odporna na kryzysy, związane np. z bezrobociem, konfliktami małżeńskimi, kłopotami w pracy itp. itd. Niestety, jak wiadomo z codziennej praktyki, sprawa nie jest taka prosta.
Dla człowieka o psychice labilnej, to znaczy chwiejnej, zmiennej i niestałej (z łac. labare – chwiać się, zmieniać się) samo życie stanowi znaczne obciążenie, wymagające koncentracji wszystkich sił. Człowiek o psychice labilnej, z małą odpornością psychiczną, może stracić wiarę w siebie.

Natomiast natury stabilne są bardziej odporne na zewnętrzne wpływy: wykazują one większą wytrzymałość niż natury labilne, u których często drobne powody prowadzą do zmiany zachowania się i którymi często rządzą wpływy zewnętrzne, czyniąc je chwiejnymi.



Nie jest powiedziane, że człowiek o psychice labilnej nie może wypracować pozytywnych cech charakteru. Chociaż nikt nie może zmienić swej natury, to jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by wraz z pracą nad własnym charakterem zdobyć takie pozytywne cechy charakteru, jak stałość, zdecydowanie i stabilność. Każdy może, a nawet powinien pracować nad swoją wolą. Siła twórcza, optymizm (nie graniczący z pięknoduchostwem), wiara w przyszłość, elastyczność (nie przeradzająca się jednak w niestałość) – powinny wtedy zatriumfować nad wszystkimi przeszkodami wewnętrznymi i zewnętrznymi.

  1. Wady

Chodzi o to, by widzieć człowieka nie tylko takim, jakim być powinien, lecz także takim, jakim on rzeczywiście jest. Ujawnia się przy tym interesujący fakt: wszystkie pozytywne cechy charakteru użyte w niewłaściwym miejscu i w przesadny sposób mogą zmienić się w swoje przeciwieństwo. I tak na przykład:
  • Zapał jest bardzo silnym czynnikiem napędowym; jeżeli jednak zbyt bardzo mu ulegniemy, może prowadzić do zaniku krytycyzmu i wydać nas na łup iluzjom i utopiom.
  • Zbyt duża umysłowa ruchliwość może prowadzić do rozdrobnienia wysiłków i osłabić dążność do właściwego celu.
  • Ambicja może przerodzić się w bezwzględność.
    Wiedza jest czymś bardzo ważnym i musimy ją zdobywać. Ale samo posiadanie wiedzy, to jeszcze za mało, musi jej towarzyszyć praktyka.
  • Przesadna wielkoduszność czyni człowieka lekkomyślnym. 
    Namiętność prowadzi łatwo do zmącenia osądu i do ograniczoności. 
    Zbyt wielka ostrożność jest tchórzostwem, zbyt mała – lekkomyślnością.

Jest więc rzeczą ważną, aby rozwijać pozytywne cechy charakteru we właściwym stopniu i chronić przed wynaturzeniem. Musimy umieć odróżniać zalety od wad, pierwsze – pielęgnować i rozwijać, drugich – w porę się pozbywać.

  1. Twórcza osobowość 

Na podstawie własnego doświadczenia sami możemy stwierdzić, że wielu z tych, którzy osiągają nieprzeciętne wyniki w jakiejś dziedzinie życia, cechuje pilność, wytrwałość i stałość. Pracują oni niezmordowanie, mimo dużego obciążenia i trudności. Dlaczego tak się dzieje?



 Ludzie energiczni, posiadający nieraz tylko przeciętne zdolności umysłowe, dokonują czasem więcej niż niestali i niewytrwali kandydaci na uczonych czy dyrektorów. Prawdziwy wzlot i żywe zainteresowanie celem prowadzą nieraz do nieoczekiwanych osiągnięć, ponieważ nęcący cel i umiłowanie sprawy mogą nawet słabszych tak zaktywizować, że osiągają bardzo znaczne sukcesy.

Kto się rozprasza, tego praca w gruncie rzeczy nie prowadzi do celu. W powierzchownej krzątaninie marnuje się wiele energii, natomiast wraz z umiłowaniem sprawy i szczerym zainteresowaniem nią rosną osiągnięcia. Daje to radość z dokonanego dzieła, które zachęca do dalszej pracy. 
 W osiąganiu sukcesów niezwykle pomaga człowiekowi twórcza osobowość, którą należy rozwijać przez systematyczną pracę nad własnym charakterem.





środa, 30 listopada 2011

Zielona żywność. Soki warzywne dobre na stres?

GRASZ  W  ZIELONE?

Nawiązując do tytułu można zadać pytanie, czy aby botanicy nie wyhodowali nowy gatunek szpinaku lub buraczków uodparniajacych na depresję? Jak zobaczymy, coś jest na rzeczy...

Chłodna jesienna pogoda jest często połączona z przeziębieniem, bólem gardła i grypą. Poziom naszego nastroju wtedy się obniża. Jak sobie zapewnić dobre samopoczucie przez cały rok? Jest na to proste rozwiązanie. Nasze ciało musimy poddać detoksykacji, w czym najlepiej pomoże nam tak zwana zielona żywność.


Bólu glowy najczęściej pozbywamy się zażywając odpowiednią pigułkę, która sprawi, że dolegliwość znika. W podobny sposób radzimy sobie z bezsennością czy problemami żołądkowymi – na wszystko istnieje proszek, który nam pomoże. Ale czy w ten sposób na pewno problem zostaje rozwiązany? Ból znika, przyczyna bólu jednak pozostaje, tylko przez jakiś czas nie odczuwamy przejawów chorobowych. Źródło schorzenia jednak pozostaje ukryte gdzieś wewnątrz ciała, a do tego owe wspaniałe pastylki zatruwają nasz organizm niepożądanymi substancjami toksycznymi.

Dietetycy na całym świecie zaczynają promować tak zwany trend green foods – zieloną żywność. Główną zasadą zielonej żywności jest to, że nasz pokarm powinien zawierać dużą ilość składników roślinnych w stanie surowym. Zielona żywność posiada kompleks mikroelementów; w praktyce oznacza to, że zawiera w idealnie zrównoważonym stosunku niemal wszystkie składniki odżywcze, niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu.

Świeże warzywa oczywiście również możemy traktować jako zieloną żywność. Dietetycy wskazują jednak na jeden zasadniczy problem. Otóż w ciągu dnia, jak twierdzą, nie jesteśmy w stanie spożyć dostatecznej ilości warzyw. Natomiast odpowiednią ilość niezbędnych składników odżywczych można znaleźć w młodym jęczmieniu oraz aldze słodkowodnej, nazwanej Chlorella Pyrenoidosa.

Zasadniczo można się zgodzić z tym twierdzeniem, jednak należy podkreślić, iż wystarczającą ilość składników odżywczych również zawiera dzienna porcja złożona od trzech do sześciu szklanek soku sporządzonego ze świeżych warzyw. Taka dawka soku potrafi usprawnić funkcje cielesne i stworzyć warunki dla długiego i zdrowego życia. Dlatego na końcu podaję link do serwisu z przepisami na soki naturalne poprawiające zdrowie psychiczne i fizyczne.

Zielony jest kolorem naturalnego cudu chlorofilu, który w roślinach zamienia energię słoneczną na białko, węglowodan, sole mineralne, witaminy i enzymy. Znajdujemy go przede wszystkim w zielonych liściach, źdźbłach i owocach roślin. W lecznictwie używa się chlorofilu w celu przywrócenia dobrego obrazu krwi, lekarze używają go ze względu na działanie przeciwzapalne i dezynfekujące, ma także właściwości zapachowe.

MŁODY JĘCZMIEŃ I ALGI CHLORELLA

Młody jęczmień posiada silne działanie antyoksydacyjne, dzięki któremu zwalnia się tempo starzenia organizmu. Jego działanie detoksykacyjne przyspiesza procesy leczenia w naszym organizmie.

    Większość chorób rozwija się w środowisku kwaśnym i beztlenowym.  Początkowo zaczynamy odczuwać zmęczenie, a potem pojawiają się choroby. Młody jęczmień pomaga w stanach przekwaszenia organizmu powstałych przez stres i niewłaściwe odżywianie. Sok z młodego jęczmienia pozytywnie wpływa na psychikę a nawet – okazuje się – może działać łagodząco w stanach depresyjnych.

Dopiero w latach 60. ubiegłego wieku naukowcy japońscy zaczęli badać właściwości lecznicze algi słodkowodnej Chlorella Pyrenoidosa. Algi te hoduje się między innymi na Tajwanie, gdzie w ciepłym klimacie mają idealne warunki do rozwoju. Dzięki słońcu Chlorella jest najobfitszym źródłem chlorofilu na naszej planecie. Ponadto zawiera
50 % białka, 20% sacharydów i 10% tłuszczu, wiele witamin i minerałów.

Działa antystresowo – Chlorella zawiera aminokwas, z którego tworzy się serotonina, hormon radości i szczęścia. Wraz ze spadkiem poziomu serotoniny przychodzi na człowieka depresja i zmęczenie. Na marginesie dodam, iz wieczorem ciało zamienia serotoninę w melatoninę, dzięki czemu jest nam łatwiej zasnąć.

Jeżeli chodzi o zdrowie fizyczne, to Chlorella działa profilaktycznie przeciwko rakowi, normalizuje stany zapalne, owrzodzenia i alergie, chroni serce i naczynia, obniża cholesterol oraz pomaga diabetykom. Gdy idzie o zdrowie psychiczne, ma pozytywny wpływ na nasz system nerwowy, polepsza sen oraz redukuje zespół przewlekłego zmęczenia.

Spreparowany sok z młodego jęczmieia oraz alga słodkowodna Chlorella są specyfikami najbardziej skutecznymi, ale cenowo nie należą do najtańszych. Przykładowo trzeba zapłacić 155 zł za opakowanie, które wystarcza na 100 dni dla jęczmiena i 60 dni dla algi Chlorella. Żeby stosowanie zielonej żywności przyniosło pozytywne efekty dla naszego organizmu, trzeba ją spożywać przez dłuższy czas – około pół roku. Dziwi, dlaczego w Polsce nikt dotychczas nie podjął się ekologicznej hodowli owsa, który – po odpowiedniej obróbce – sprzedawano by z zyskiem jako zieloną żywność? Nikt nie chce być trendy green foods? (A może jednak są już rodzimi producenci!?)


NA CO SĄ DOBRE SOKI WARZYWNE?

Można wybrać inne rozwiązanie – świeże soki warzywno-owocowe, które zawierają dużą ilość składników roślinnych w stanie surowym. Kupione w sklepie soki to zazwyczaj koncentraty rozcieńczone wodą, często z dodatkowymi barwnikami oraz cukrem i prawie zawsze z dodatkiem konserwantów. Ja proponuję, by ze świeżych owoców i warzyw w domu wycisnąć sok samemu. Jedna szklanka naszego soku będzie zawierać tyle wartościowych składników, co kilka całych warzyw lub owoców. 

Oto kilka najważniejszych zasad, które podaję za serwisem  www.soki-naturalne.com

  1. Maksymalna ilość soków dla "początkujących" to 3 szklanki (230 ml) dziennie. Z czasem można dojść do 6 szklanek.
  1. Przepisy soków przygotowane są dla osób dorosłych, dzieci poniżej trzynastego roku życia nie powinny pić więcej niż 150 ml soku. Poza tym zawsze należy im podawać sok rozcieńczony z wodą, jest to konieczne, ponieważ soki, z reguły gęste i skondensowane, mogą sprawiać kłopoty młodemu układowi trawiennemu. 
  1. Soki im świeższe, tym lepsze. Starajmy się spożywać soki tego samego dnia, którego zostały wyciśnięte. Jeśli chcesz sok przechowywać dłużej, to koniecznie trzymaj go w lodówce zamknięty w hermetycznym pojemniku (naczyniu), najlepiej szklanym.
  1. Nigdy nie mieszaj soków owocowych z warzywnymi, by uniknąć sensacji żołądkowych. Wyjątkiem tutaj jest marchew i jabłko.
  1. Jeśli chorujesz na jakieś choroby przewlekłe, warto abyś skonsultował się z lekarzem i posłuchał jego rad. Na przykład cukrzykom zaleca się poprzestanie na sokach warzywnych.

Za serwisem:www.soki-naturalne.com podaję kilka przepisów soków na poprawę naszej kondycji psychicznej.



Przepis na sok dla wiecznie zmęczonych osób
- 115 ml mleka;
- 2 grube plasterki ananasa;
- 1 mango;
- 1 banan przetarty.

Przepis na sok dodający energii
- 1 mango;
- pół średniego ananasa;
- 1 banan;
- 140 ml mleka lub jogurtu;
- 1 łyżeczka wiórków kokosowych;
- pół łyżeczki miodu.

Przepis na sok na bezsenność
- 125 gram kalafiora;
- 125 gram kiełków fasoli;
- 2 duże marchwie

Przepis na sok niezbędny przy wytężonej pracy umysłowej
- 2 pomidory;
- 6 liści czerwonej kapusty;
- ćwiartka dużego ogórka.



Przepis na sok polepszający koncentrację:
- półtorej dużej marchwi;
- 7 dużych liści szpinaku;
- 2 łodygi selera naciowego.


Przepis na sok niwelujący codzienny stres: .
- 125 gram kapusty włoskiej
- ćwiartka buraka;
- 4 pomidory.


Polecam serwis Przepisy na naturalnezdrowe soki owocowe warzywne , gdzie można znależć pełny zestaw recept na soki poprawiające naszą kondycję psychiczną, a więc: na bezsenność, na zwiększenie energii życiowej, na zmęczenie, oraz zestaw soków dla zdrowia fizycznego: soki dla zdrowych oczu, pięknych włosów, zdrowej cery, na przeziębienie i ból gardła, na skurcze mięśni, na ból głowy i migrenę oraz wiele innych przepisów na pyszne, zdrowe soki warzywno-owocowe, które leczą. 
SMACZNEGO!